uświadomiłam sobie ważną rzecz. teraz wiem już czego chcę, co mogę, a czego nie powinnam. wraz z tą wiedzą wstępuję pewnym krokiem na drogę ku perfekcji. waga dzisiaj rano na czczo: 49,5 kg, a teraz już tylko w dół. rozpoczynam głodówką, dzisiaj, a jutro może też, lub w ostateczności minimum kalorii. od poniedziałku kopenhaska-motylkowa, o której przeczytałam w internecie. wracam pełnią sił, dążę do 40 kg i osiągnę to. rozpoczęły mi się ferie, będę mieć dużo czasu na ćwiczenia, spacery i pilnowanie diety. w moim kalendarzu zapisuję plan posiłków, to co zjadłam, kiedy zawaliłam (z tym już koniec!) oraz, czy ćwiczyłam czy nie. będę go prowadzić regularnie.
Na drodze do owej perfekcji nie mogą być potyczki, bo osoba perfekcjna niestety można powiedzieć ze jest idealna.. Ja bym ta dietę zmieniła na skinn girl czy jak to tam.. Lepszy efekt i pewny.
OdpowiedzUsuńWidzę, że się mobilizujesz :). Najlepsze jest to, że ja prawie w ogóle nie czuję głodu, ale przyzwyczaiłam się do tego, że coś przegryzam od czasu do czasu. Teraz zastępuję to po prostu wodą mineralną. :)
OdpowiedzUsuń