piątek, 21 stycznia 2011

pewne słowa trafiły do mojej głowy jak grom z jasnego nieba. "nie bój się zmiany na lepsze". to jest mój problem. strasznie boję się zmiany na lepsze. cholernie się boję, mimo, że tego chcę. właśnie teraz, w tym momencie czuję, że mam siłę i mogę zacząć już od dnia jutrzejszego, za niespełna godzinę. właściwie rozpoczęłam już teraz. ćwiczyłam, bardzo intensywnie przez godzinę i piętnaście minut. czułam siłę. czułam ten głos podpowiadający mi co mam robić, wrócił. ana - wróciła do mnie. wróciła i teraz pokieruje mym życiem i moją dietą. schudnę, wiem to. jednakże będzie to sekret. tajemnica...



2 komentarze:

  1. Ymm.. No to bardzo dużo ćwiczeń. Na nogi, brzuch i wgl. Nożyce, brzuszki. Polecam a6w. Wpisz Sb w google, albo You Tube, to pokaże jak to robić. Raz lub 2 w tygodniu mam głodówkę. Tylko na wodzie.. A tak to jem 100 do czasem nawet 500 kcal.. Później jeszcze coś napiszę ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. No i właśnie tu zaczynają się schodki. Co zrobić żeby uwierzyć w siebie na 100% ? Booże, jak chciałabym znać odpowiedź.;f

    Ciekawi mnie też przyszłość, jak to będzie z nami, czy do nas też nikt nie będzie przychodził ? ;f

    OdpowiedzUsuń