taka byłam pewna, chętna i gotowa, a w ciągu jednej chwili wszystko się posypało. zjadłam śniadanie, i to nie takie zwykłe. wręcz przeciwnie. nie zważałam nawet na to co jem. gdyby wrócić pamięcią do tego co pochłonęłam to wychodzi około pięciuset kalorii, co będzie dzisiejszym limitem. czas rozpocząć walkę z jedzeniem, apetytem i ochotą. chcę, by ana odciągała mnie od jedzenia. fakt, że wypiję senes wcale mnie nie usprawiedliwia. teraz pora na ćwiczenia, robię pierwszy dzień aerobicznej szóstki weidera, do tego godzina innych ćwiczeń. wieczorem mam wizytę u psychiatry. zresztą, co to za różnica. czuję się przygnębiona i stłamszona wyrzutami sumienia. do końca dnia już wystrzegam się jedzenia jak ognia.
"Wszystko, na co się zasługuje, to wyłącznie ból. Nie można być leniwą. A inni ludzie powinni dostrzec Twoje wielkie wewnętrzne cierpienie."
oh kochana :(:*
OdpowiedzUsuń3 maj się, i nie poddawaj ! wiem jak to jest, wielkie plany, a głupi poranny posiłek wszystko psuje ;x
ale jutro będzie lepiej ! musi być :) !
nie jesteś sama, i to najważniejsze :*
zdarzają się wzloty i upadki, ale najważniejsze by znów stanąć do walki !
Sophie :)
Dzięki za to o wymiarach.. ;-/ A dzisiaj jak się ważyłam to było 46.2 kg.. Nie rusza się nic i mnie to strasznie wkurza, chociaż zaważyłam, że trochę schudłam z nóg i trochę bardziej kości widać..
OdpowiedzUsuńU mnie waga do wzrostu jest masakryczna... Ważę 48 a mierzę 154. Br. Chcę przynajmniej 40, cudem byłoby gdyby udało mi się do 38-39. Najbardziej wkurzają mnie brzuch i nogi, góra nie jest nawet taka zła...
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci powodzenia w a6w, wiem jakie to ciężkie, na wakacjach próbowałam.. doszłam do 12 dnia. Tym razem uda mi się całość, jeśli połączę ćwiczenia z dietą będzie dobrze. :)