trochę się poddałam, ze względu na obiad i inne pokusy, ale wciąż jestem w grze. od jutra dieta kopenhaska-motylkowa, jestem gotowa ją rozpocząć, wiem, że osiągnę oczekiwane efekty. wymiary i wagę podam jutro i rzecz jasna startuję. trochę naginam zasady tej diety, gdyż posuwam się do palenia, nie odmawiam alkoholu oraz nadużywam nieco leków, ale myślę, że nazwanie tej diety jakoś konkretnie pomoże mi wytrwać w niej do końca. tak, czy siak efekty będą te same. wolę trzymać się diet niż wymyślonego jadłospisu, gdyż w moim wypadku to nigdy nie skutkuje. wolę jebnąć sobie głodówkę niż jeść cokolwiek bym sobie zaplanowała. dlatego wolę mieć ustalony plan, uznać to za dietę i trzymać się tego. w weekend trudno mi znaleźć czas na godzinę ćwiczeń, ale jako, że ferie się zaczęły czasu będę mieć co nie miara.
Efekty? Czy ja wiem? O_o Kark mnie na razie boli, ale czuję też takie przyjemne ciepło w brzuchu, jak skończę już a6w :D No i przede wszystkim spadek tej wagi... równe 46 :)
OdpowiedzUsuńczytałam o tej diecie ostatnio, kopenhaska, przerobiona przez motylki :P
OdpowiedzUsuńi szczerze ? podoba mi się !
chciałabym ją wypróbować, ale raczej po feriach. i aż z ciekawości zobaczę, jakie będą efekty u Ciebie :) :*
3maj się <3
Ja stosuję tą dietę od dzisiaj z koleżanką ;)
OdpowiedzUsuń