nowością jest fakt, iż mój wzrost zwiększył się o kolejny centymetr. mierzę 163 i warzę równe 48 kilogramów. jestem spokojna i zrelaksowana, czuję, że cierpliwość mi się opłaci. w prawdzie dzisiaj takie czterysta kalorii z hakiem, lecz nie przejmuję się tym, gdyż do końca dnia już nic nie jem, z kolacji rezygnuję. śniadanie zjedzone o 9 rano, oraz obiad przed dwunastą dadzą mi energię na cały dzień. jutro zaś planuję na śniadanie zjeść bułkę-pizzę, gdyż mam na nią ochotę, a do końca dnia nic. dojdzie pewnie alkohol, który w weekend jest stałym aspektem, dodatkowo będzie zwiastować koniec ferii. ustabilizowałam wszystko i bez stresu prowadzę odchudzanie. zastanawiam się nad wspomagaczami w formie tabletek, na przykład therm-line, c.l.a.1300 fit active lub alli, jeszcze zobaczę jak będę stać z pieniędzmi, lecz podejrzewam, że czeka mnie nagły przypływ gotówki.
zapraszam Was na drugiego blogspota, tam piszę pamiętnik, bardziej szczegółowy, ten jest tylko taki symboliczny. opisuje tam moje przemyślenia, nieco zmodyfikowane, w formie opowiadania, ale myślę, że jeśli lubicie czytać to co tutaj piszę, to ten drugi "pamiętnik" także się Wam spodoba.
Nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci tego, że rośniesz!
OdpowiedzUsuńJa chodzę właśnie na indywidualną naukę, jakoś to leci do przodu :)
oh, 48 :)
OdpowiedzUsuńja zazdroszczę Ci i tego że rośniesz i tej wagi ! :Pp
też chcę rosnąc, choć fajki mi w tym raczej nie pomogą, a pale ostatnio jak lokomotywa :D hahahhaah :D :)